niedziela, 17 stycznia 2016

"Kasacja" Remigiusz Mróz (2/2016)


Świetnie zarysowane postacie, szybka akcja, ciekawa fabuła, niespodziewane zwroty akcji – toż to nic innego, jak bardzo dobry polski thriller prawniczy! Mowa o „Kasacji” Remigiusza Mroza.

Jestem pod wrażeniem tej powieści. Wszystko tu grało. Chyłkę pokochałam od pierwszego jej pojawienia się w „Kasacji”. Bardzo lubię i doceniam gdy bohaterowie powieści są inteligentnie złośliwi i ironiczni. Pod tym względem „Kasacja” okazała się ucztą. Dialogii Chyłki, prawniczki ze znanej warszawskiej kancelarii i Zordona, jej podopiecznego, nowo przyjętego aplikanta są naprawdę niebanalne.

Niewątpliwie bohaterowie są dużym atutem tej powieści. Nie tylko bowiem Chyłka i Zordon są świetnie scharakteryzowani. Wspólnik kancelarii, Harry McVay, podejrzany Piotr Langer, osiłek Gorzym – każda pojawiająca się postać jest bardzo ‘jakaś’. Wyrazista, wyróżniająca się, inna od pozostałych.

Po detektywach czy prokuratorach, prawnicy i ich świat to miła odmiana. Oczywiście, jako laik w sprawach prawniczych, pojęcia nie mam na ile przywoływane w powieści sytuacje są realne i czy autor poprawnie używa prawniczych pojęć :) Zakładam jednak, że Remigiusz Mróz, doktor nauk prawnych wie o czym pisze. Swoją drogą, zanim po książkę sięgnęłam, poczytałam to i owo o autorze – nie znałam go zupełnie, a jednak lubię wiedzieć czyje książki czytam. Muszę przyznać, że Remigiusz Mróz zrobił na mnie bardzo dobre wrażenie – młody, zdolny i z dużym już dorobkiem książkowym – czego tu nie lubić :) Wracając jednak do zagadnień prawniczych w książce – owszem, były, ale podane czytelnikowi dość przystępnie. Nie gubiłam się w prawniczych terminach, nie musiałam szukać wyjaśnień opisywanych zagadnień. Nie przytłoczyło mnie nic ze świata prawniczego, co mogłoby odstraszyć mnie od prawniczych powieści lub samych prawników ;)

Akcja dzieje się szybko, a i tak na końcu nic nie jest takie, jakie wydawać by się mogło, że będzie. Ja akurat nie lubię zgadywać zakończeń historii książkowych, wolę by to autor mnie zaskakiwał, ale siłą rzeczy, im bliżej końca książki, tym bardziej moje myśli kierują się w stronę podświadomie przeze mnie wybieranego zakończenia. W „Kasacji” natomiast mowy nie było, by którakolwiek z moich myśli choć zbliżyła się do tego, co zaserwował nam autor w zakończeniu. Taka opcja nawet przez sekundę nie przeszła mi przez myśl.

Powiem Wam, że bardzo się cieszę, że mogłam napisać taką opinię o tej książce, jaką właśnie napisałam. Cieszę się, bo zanim po książkę sięgnęłam, to podawałam w wątpliwość każdą pozytywnie opisaną tu rzecz. Wątpiłam, by autor, który nie mając nawet trzydziestki, mógł stworzyć naprawdę dobrą powieść – mało tego, nie swoją pierwszą, a kolejną już wydaną. Wątpiłam, by powieść z polskimi rozprawami w tle mogła kogokolwiek wciągnąć i nie zwalniać tempa do ostatniej strony. Nie oszukujmy się, wyobrażenia o polskich rozprawach sądowych różnią się nieco od tych amerykańskich. Nie bardzo mogłam wyobrazić sobie powieści a’la John Grisham w polskich realiach. A tu proszę, taka niespodzianka! Okazuje się, że moja wyobraźnia jest widocznie ograniczona, bo „Kasacja” to nie tylko John Grisham w polskich realiach, ale nawet więcej – to połączenie Johna Grishama z serialem „Suits”. Nawet Chyłka z Oryńskim przypominają nieco Harvey’a i Mike’a ;)
Jedna moja obawa pozostaje nierozwiana. Gdy autor wydaje kolejną już powieść, zawsze zastanawia mnie, czy nie popadnie w jakąś rutynę. Czy postacie nadal będą wyraziste, charakterystyczne, czy też może zaczną przypominać bohaterów innych książek tego samego autora? Czy schemat fabuły będzie taki sam, czy może uda się stworzyć coś oryginalnego? Ta wątpliwość pozostanie nierozwiana, aż nie przeczytam innych powieści Remigiusza Mroza. Bo że przeczytam – to pewne! A jeśli dalej będzie tak samo dobrze, to tak jak w thrillerach medycznych mistrzynią jest dla mnie Tess Gerritsen, tak mistrzem thrillerów prawniczych zostanie Remigiusz Mróz. A patrząc na polską scenę autorów kryminałów i thrillerów, no cóż – detronizacja Miłoszewskiego właśnie się dzieje (choć ten autor to akurat mistrzem dla mnie nie był ;) Na chwilę obecną Mróz i Bonda są na podium w mym osobistym i zupełnie subiektywnym zestawieniu.

„Kasację” polecam, naprawdę warto. A Chyłkę kocham!

Przeczytane: 4.01.2016
Moja ocena: 8/10

1 komentarz:

  1. To prawda, że po "Ekspozycji" ta książka wydaje się arcydziełem. dalsze przygody pisane w tempie zawrotnym już nie są takie wspaniałe. Bardzo mnie razi nieznajomość środowiska policyjnego sądowego i prokuratorskiego, chociaż autor jest prawnikiem, ale chyba nigdy nie pracował jako praktyk. najbardziej żenujące są posłowia powołujące się na aktualne przepisy. Np. taki Miłoszewski przyznaje się do korzystania z pomocy prokuratorów jako konsultantów i przeprasza za nieścisłości i pomyłki. Pan Mróz tez mógłby w ten sposób. Prawnik Praktyk

    OdpowiedzUsuń