Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zygmunt Miłoszewski. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zygmunt Miłoszewski. Pokaż wszystkie posty

sobota, 31 stycznia 2015

"Ziarno prawdy" Zygmunt Miłoszewski (11/2015)

Cykl: Teodor Szacki; tom 2

Bezgranicznych zachwytów, w jakie obfitują recenzje tej powieści, u mnie nie będzie.

Niestety, nie podoba mi się metamorfoza jaką przeszedł prokurator Szacki. Nie lubię go, choć po „Uwikłaniu” miałam nadzieję, że będzie odwrotnie.
Z nieco zrezygnowanego, spokojnego ojca rodziny, który owszem, pobłądził w „Uwikłaniu”, w drugiej części stał się aroganckim, nie dbającym o siebie, sypiającym z kim popadnie gburem i mizoginem (nie wiem, czy to Miłoszewski ma problem z kobietami, czy jedynie Szacki). Jest niesympatyczny i bardziej zarozumiały niż w pierwszej części.
Nie wiem, co jest poglądem Miłoszewskiego, a co jedynie Szackiego, ale Sandomierz z „Ziarna prawdy” jest miejscem nieciekawym, absolutnie nie zachęcającym mnie do odwiedzin tego miasta. Małomiasteczkowy, zaściankowy klimat, zacofani mieszkańcy, którym wszystko jedno jak zakończy się sprawa morderstw. Nawet ci Sandomierzanie profesjonalni być nie potrafią, nie to co w Warszawie. Zdrobniale nazywana szefowa, pani prokurator traktująca ofiarę morderstwa zbyt osobiście. Jak Klara jest blondynką, to w oczach Szackiego inteligentna być nie może. Jak katolik, to tylko najgorszy, zagorzały narodowościowiec, wróg Żydów. No stereotyp za stereotypem i tak przez większość powieści.  No, zacofanie na całego. Bardzo, ale to bardzo drażniło mnie przez całą książkę takie uogólnianie, stereotypowe podejście do niejednego tematu.

Mam też wrażenie, że sam Miłoszewski, zachęcony sukcesem „Uwikłania”, nieco sobie pofolgował i pozwolił sobie na sporo więcej w „Ziarnie prawdy”, co niestety nie poszło w parze z lepszymi efektami, jeśli chodzi o język i styl powieści. Niektóre z metafor lub całych fragmentów tekstu przypominały rozprawkę tudzież referat licealisty. No taki poziom. Owszem, cała powieść taka nie była, ale wydaje mi się, że w „Uwikłaniu” tego nie było, że autor jednak bardziej się starał. A tu niektóre momenty potraktowane były po macoszemu – byle coś napisać. A scena jedzenia „ptysiulków”? Co to w ogóle było? Po co?

Żeby nie było, że są same minusy – plusy jakieś też są. Powieść wciąga, szybko się czyta. Sama historia kryminalna jest dobra, podobała mi się. Nie spodziewałam się takiego rozwiązania, ani nawet niektórych historii po drodze. Pod tym względem nie mam powieści nic do zarzucenia.

Podsumowując – pomysł dobry, ale wykonanie – nie powaliło mnie, a wręcz rozczarowało, po tych wszystkich zachwytach, jakich o książce się nasłuchałam.

Przeczytane: 31.01.2015
Moja ocena: 5/10

piątek, 2 stycznia 2015

"Uwikłanie" Zygmunt Miłoszewski (1/2015)

Cykl: Teodor Szacki; tom 1

Podobało mi się, dobry to kryminał, choć jakieś tam ‘ale’ mam…

Najpierw plusy. Fajne było to, że głównym bohaterem jest prokurator. Po policjantach czy detektywach, miła to odmiana. Historia ciekawa, zabójca niełatwy do odgadnięcia. Zdecydowanie podobały mi realia, rzeczywistość przedstawiona w książce. Wszystko to było w miarę prawdziwe, życiowe. Czasem nużą mnie już schematy z innych kryminałów – policja działająca jak w zegarku, bezbłędny główny bohater, pominięte zwykłe, codziennie życie urzędników, brak szarej rzeczywistości. Tu tego nie zabrakło. Była wzmianka o nie zawsze idealnych stosunkach prokuratury z sądem, były zwykłe pokoje polskich urzędników.

Jedyne, co nie do końca pasowało mi do całości, to miłosne rozterki Szackiego. Nie grało mi to z postacią prokuratora. Wyobraziłam go sobie jako nieco marudzącego, czasem znudzonego życiem, statecznego i spokojnego faceta, i do tego właśnie obrazu te jego miłosne historyjki mi nie pasowały. Druga rzecz, że ja w ogóle za romansami w kryminałach nie przepadam… Ale ogólnie polubiłam pana prokuratora i chętnie zobaczę, co czeka go w kolejnych częściach tej trylogii.

Sceptycznie odnoszę się do metody ustawień opisanej w powieści oraz do tego, jak autor to przedstawił. Po pierwsze, mam wrażenie, że autor trochę z góry założył, że czytelnicy będą wiedzieć, czym są ustawienia hellingerowskie. Zabrał się za temat trudny i nie do końca popularny poza kręgami terapeutycznymi, i nie każdy musi wiedzieć czym ustawienia są. I jeśli czytelnik rzeczywiście o ustawieniach wcześniej nie słyszał, to nie wydaje mi się, żeby je zrozumiał po tej lekturze i dobrze zinterpretował wszystko, co w powieści się działo. A może po prostu już za dużo czasu minęło odkąd ja tę powieść czytałam i nie pamiętam szczegółów, które w książce może jednak były.

Po wszechobecnych zachwytach nad twórczością Miłoszewskiego i nad prokuratorem Szackim spodziewałam się, że i ja zachwycę się bardziej. Cóż, póki co Miłoszewski nie pozostanie moim ulubionym pisarzem, ale z uwagą będę obserwowała jego dalsze pisarskie poczynania oraz dalsze losy pana prokuratora Szackiego

Przeczytane: 2.01.2015
Moja ocena: 8/10

wtorek, 20 maja 2014

"Bezcenny" Zygmunt Miłoszewski (35/2014)

No nie podobało mi się to. 5 gwiazdek jest tylko dlatego, że doceniam pracę, jaką autor musiał wykonać, żeby tą powieść stworzyć (przynajmniej tak mi się wydaje, że był to jakiś wysiłek). Sporo jest tu wiedzy z zakresu malarstwa, rzucane są nazwiska, lata, itp. To stwarza naprawdę fajną atmosferę. Potencjał tkwił w tym bardzo duży, sama historia fajna, ale wyszło raczej średnio. Mnie ta książka znudziła. No i do tego nie znoszę wplatania w kryminały ckliwych wątków miłosnych, no nie trawię tego. Albo kryminał, albo romansidło. No albo ewentualnie typowy kryminał miłosny, ale nie takie niby delikatne, ale już wyraźne, wplatanie uczuć w kryminał.

W teorii, spora część książki jest taka dość filmowa. Są akcje w Tatrach, jest pościg na morzu (swoją drogą, niezła fantazja tu zawitała), ale momentami ciągnęło się wszystko niewyobrażalnie.

Podobała mi się bardzo postać Lisy. Miałam problemy, żeby ją sobie dobrze wyobrazić, bo co zaczynałam już widzieć ją w jakimś zarysie, to Lisa robiła coś nowego, co psuło całą moją dotychczasową wizję. A jej polski jest uroczy! Przy tym się momentami śmiałam :)

Przeczytane: 20.05.2014
Moja ocena: 5/10